Plac Bohaterów

Plac Bohaterów w reżyserii Grzegorza Wiśniewskiego to spektakl, który obejrzałam w Teatrze im. Stefana Jaracza w Łodzi. Przedstawienie miało premierę w grudniu 2017 roku, jest jedną z nowości repertuarowych teatru. To dobre przedstawienie, którego siłą jest tekst. Niemniej wielbiciele nagłych zwrotów fabularnych i intensywnej akcji scenicznej mogą być zawiedzeni, ponieważ istota Placu Bohaterów tkwi w słowach, nie w czynach bohaterów.

Milena Lisiecka, Urszula Gryczewska i Bronisław Wrocławski w scenie ze spektaklu. Fot. Krzysztof Bieliński

Thomas Bernhard, austriacki dramaturg, napisał Plac Bohaterów w 1988 roku. Upływ czasu, a także odmienny kontekst sprawiły, że inscenizacja wyreżyserowana przez Grzegorza Wiśniewskiego w Teatrze im. Stefana Jaracza w Łodzi nie jest wyłącznie opowieścią o traumie przeżytej wojny, antysemityzmie i wyniszczających wspomnieniach. Realizacja, którą miałam okazję obejrzeć stanowi przestrogę przed eskapizmem i próbami ucieczki od odpowiedzialności.

Bohaterowie spektaklu to członkowie rodziny Schusterów. Są Austriakami żydowskiego pochodzenia, którym udało się przetrwać II wojnę światową. W 1938 roku, po ogłoszeniu przez Hitlera aneksji Austrii, wyjechali do Wielkiej Brytanii, gdzie bracia Józef i Robert pracowali jako wykładowcy. Gdy sytuacja na arenie międzynarodowej uległa poprawie, wszyscy członkowie rodziny zdecydowali się na powrót do ojczyzny. Józef Schuster z rodziną osiadł w Wiedniu, w mieszkaniu z widokiem na Plac Bohaterów (na którym przed laty odbyło się oficjalne włączenie Austrii do III Rzeszy Niemieckiej), Robert schronił się w posiadłości w Neuhaus. Powrót do Austrii okazał się bardziej bolesny niż którykolwiek z bohaterów mógłby przypuszczać, albowiem w kraju wciąż panują antysemickie nastroje. Wszechobecna niechęć do Żydów rozdrapuje dawne rany, rozbudzając do tej pory skrywane emocje rodziny Schusterów.

Agnieszka Skrzypczak w scenie ze spektaklu. Fot. Krzysztof Bieliński

Reżyser spektaklu nie koncentruje się jednak wyłącznie na motywie ponadczasowego antysemityzmu. Mówiąc o ataku na córkę profesora nie neguje jego charakteru, choć nadaje mu nieco inny wydźwięk. Kobieta została opluta na ulicy ze względu na swoją inność, napaść na takim tle mogłaby wydarzyć się wszędzie i w każdym czasie. Również współcześnie.

Plac Bohaterów to przedstawienie, w którym słowa wypowiadane przez bohaterów mają ogromne znaczenie. Jak wspomniałam na wstępie, nie jest to spektakl bazujący na dynamicznych wydarzeniach, choć te również pojawiają się w spektaklu. Zwroty akcji dzieją się poprzez wypowiadanie odważnych monologów. Szczególnie poruszająca okazała się przemowa wygłoszona przez profesora Roberta (w tej roli Bronisław Wrocławski) na temat bezsensowności walki jednostki z czymkolwiek i kimkolwiek, albowiem za niezadowoleniem społeczeństwa nigdy nie idą konkretne działania większych grup osób.

Bronisław Wrocławski, Marek Nędza, Zofia Uzelac, Barbara Marszałek w scenie ze spektaklu. Fot. Krzysztof Bieliński

W spektaklu występują cenieni przez publiczność aktorzy. Widzowie mają okazję zobaczyć na scenie między innymi Barbarę Marszałek, wcielającą się w oddaną gosposię profesora Józefa. Bronisław Wrocławski kreuje postać Roberta, brata zmarłego mężczyzny, który zmęczony otaczającym go światem spędza czas w posiadłości w Neuhaus. Ciekawą postać zbudowała także Urszula Gryczewska – waleczna córka zmarłego, która głośno wyraża własne poglądy.

Na potrzeby spektaklu przygotowano interesującą scenografię, której autorem jest Mirosław Kaczmarek. Ascetyczna przestrzeń, będąca początkowo garderobą w wiedeńskim mieszkaniu Schusterów, w trakcie spektaklu przekształca się w salon. Na środku sceny umiejscowiono dziurę, przez którą podgląda młoda służąca Herta (Agnieszka Skrzypczak), tęskniąca za zmarłym profesorem i jego obietnicami. Biel salonu przywodzi na myśl także dno basenu, zwłaszcza w zestawieniu z trampoliną przymocowaną do ściany, stanowiącą zapowiedź nieuchronnej katastrofy. Minimalizm scenografii odpowiada skromnej ilości scenicznych wydarzeń. Bohaterowie spektaklu występują w sportowych ubraniach popularnych marek, będących nie tylko wyznacznikiem komfortowego, aktywnego stylu życia, ale także niechlubnej historii, albowiem Puma i Adidas posiadają epizod związany z produkcją ubrań dla żołnierzy Wehrmachtu.

Agnieszka Skrzypczak i Barbara Marszałek w scenie ze spektaklu. Fot. Krzysztof Bieliński

Plac Bohaterów to interesujący spektakl, którego siłą jest dobre aktorstwo i tekst. Grzegorz Wiśniewski skoncentrował się na tym, aby zaprezentować historię uniwersalną, w której na pierwszym planie nie występują tragiczne wydarzenia a ich skutki. Reżyser obnaża destrukcyjne mechanizmy występujące w relacjach międzyludzkich, świadczące o tym, jak wyniszczające mogą być wciąż żywe wspomnienia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *